Pytanie jest jak najbardziej na czasie. Wszyscy mówią o kryzysie, wszyscy zastanawiają się, czy to jego początek, czy też koniec. Każdy spekuluje, a rynek rządzi się własnymi zasadami, których nikomu nie zdradza. Philip Kotler oświadcza wprost, że jest to nasza nowa rzeczywistość, w której przyjdzie nam żyć i w której będziemy musieli rozwijać nasze firmy. Obecna sytuacja obaliła wiele teorii ekonomicznych, które stały się nieaktualne i nieadekwatne do otaczającej nas nowej gospodarki. Rzeczywistość, która nas otacza, pędzi niemalże z prędkością światła. Przepływ informacji jest zawrotny, dzięki Internetowi informacja z jednej części półkuli w tej samej chwili może być odczytana w jej drugiej części. Co za tym idzie - przyspieszyła cała gospodarka. Większość handlu jest przenoszona do Internetu przez co e-commerce nabiera wiatru w żagle. Zatem postawmy pytanie: Czy marketing internetowy zostanie skażony tak zwanym "kryzysem"? A jeżeli tak, to w jakim stopniu reklama internetowa to odczuje? Myślę, że nikt tak naprawdę tego nie wie, możemy tylko spekulować, wygłaszać swoje poglądy na ten temat, a przede wszystkim je wymieniać.
Spekulanci i pesymiści powołują się na badania czy też autorytety z dziedziny finansów i bankowości. Przykładowo, bankier Bill Morrison twierdzi, że reklama internetowa poniesie klęskę i nie przekroczy 3 procent wzrostu nakładów w 2009r. Duża grupa analityków twierdzi, że najlepsze czasy reklamy internetowej minęły już bezpowrotnie. Nie będę się rozpisywał na ten temat, bo uważam, że nie ma to większego sensu. Analitycy we wszystkich dziedzinach rynku dzielą się na dwie grupy: optymistów i pesymistów; jedna z grup zawsze ma rację, przez co utrzymują swoją byle jaką wiarygodność.
Skupmy się w takim razie na e-marketingu. Spróbujmy przyjrzeć się temu rynkowi bliżej, by móc wyciągnąć samemu wnioski i samemu oszacować jego progres w "złych" czasach. Rynek reklamy internetowej, SEM jak również SEO zwanego również pozycjonowaniem, w Polsce jest mimo wszystko bardzo młodym rynkiem. Zauważmy, że początek samego Internetu, nie wspominając o reklamie internetowej, w Polsce sięga lat 1990. W tych latach Polska została oficjalnie podłączona do międzynarodowej sieci komputerowej EARN (European Academic Research Network) przez NASK. Rok później zostało uruchomione pierwsze połączenie internetowe z zagranicą. W 1995 roku, na zebraniu Światowej Federacji Reklamodawców, wiceprezydent senior Procter & Gamble, Robert L. Wehling wypowiedział, uważam, prorocze słowa, iż;
"Sieć Internet w chwili obecnej jest w stanie wpływać na przyszłość marketingu w większym stopniu niż jakikolwiek dotychczas znany środek przekazu"
Cytat jest wart zapamiętania - to była przepowiednia, której realizacji się przyglądamy i w której uczestniczymy. Teraz mamy rok 2009, czyli wszystko rozegrało się na przełomie zaledwie 18 lat. W tempie oszałamiającym. Przez co samoistnie zainteresowanie reklamą internetową rosło sukcesywnie z roku na rok. W chwili obecnej Internet jest najszybciej rozwijającym się medium. W tym miejscu możemy przytoczyć cytat z Kotlera:
"E-biznes oznacza wykorzystanie środków i platform elektronicznych w działalności firmy. Nastanie ery Internetu znacznie zwiększyło zdolność firm do szybszego, bardziej dokładnego prowadzenia biznesu w większym zakresie, przy niższych kosztach i z możliwością indywidualizowania ofert handlowych."
W tym przypadku teoria przekłada się na rzeczywistość. Potwierdza to raport Global Entertainment and Media Outlook: 2008-2012.
"Czynnikami dynamicznego wzrostu wartości globalnego rynku mediów i rozrywki w najbliższych pięciu latach jest ekspansja nowych technologii. Przede wszystkim wyraźny rozwój szerokopasmowego Internetu oraz technologii mobilnych."
Wydaje się to być wręcz logicznym, że "kryzys" nie będzie miał tu zbyt wiele do roboty. Oczywiście, najłatwiej jest firmie w dobie kryzysu odcinać wydatki na reklamę. Jednak wiele firm zrozumie, że nie tędy droga. Droga powinna być wręcz odwrotna, a nakłady na reklamę zostać zwiększone, w najgorszym wypadku pozostawione na tym samym poziomie. Oczywiście w tym momencie ma swoje pięć minut reklama w Internecie, która, paradoksalnie pomimo swojego coraz większego zasięgu, jest tańsza od reklamy tradycyjnej. Potwierdza to raport e-commerce 2009.
"Według szacunków Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego (SMB), w 2008 r. łączne obroty polskiego rynku internetowego handlu B2C i C2C wzrosły o 36,4 % w stosunku do roku poprzedniego i wyniosły 11,01 mld zł. Sprzedaż w sklepach internetowych wzrosła o 30,5%, tj. do 4,53 mld zł, natomiast całkowita wartość przeprowadzonych na platformach aukcyjnych zwiększyła się do 6,48 zł, co oznacza zmianę o 40,9% w stosunku do 2007r."
Przypominam, że szacunki SMB dotyczą tylko handlu towarami.
Warto dla porównania przytoczyć cytat z wcześniejszego artykułu firmy Maipa.pl "Media społecznościowe w Marketingu B2B". W którym to były przewidywane wydatki w roku 2008 na reklamę internetową. Mianowicie:
"Według przewidywań analityków eMarketer.com, w roku 2008 wydatki na amerykańską reklamę B2B online, wzrosną o niemal 26%, osiągając poziom 4.4 miliarda dolarów. Liczby te dowodzą, że marketing B2B przechodzi potężne zmiany, które z powodzeniem porównać można do ścierania się płyt tektonicznych. Jedyne co wymyka się tym zmianom i uparcie trwa w starej formie, to długie i skomplikowane cykle sprzedaży."
Podsumowujący cytat: Prawda jest taka, że rynek amerykański mimo wszystko przekłada się na rynek polski, co również sugeruje wzrost przychodów z reklamy internetowej, jak również jej rozwój i zwiększony zakres. Polskie firmy, sklepy internetowe zaczynają przeznaczać określony roczny budżet na marketing internetowy, nie są to jeszcze oszałamiające kwoty, ale kierunek jest obrany jak najbardziej prawidłowy. Poniżej przedstawiam wykres, który odzwierciedla to w znakomity sposób:

Źródło: Badanie polskich sklepów internetowych, Internet Standard/PBI, czerwiec 2009r.
Jak już wspomniałem, kwoty nie są oszałamiające. Jednak idea jest bardzo dobra. Moim zdaniem im gorzej tym lepiej dla firm zajmujących się marketingiem internetowym, czy też samym pozycjonowaniem stron w wynikach wyszukiwania. Nie zapominajmy, że firmy telekomunikacyjne zmierzają do tego, aby dostęp do Internetu miał każdy z nas w swoim telefonie komórkowym. Aby przeglądanie stron internetowych było jak najbardziej przyjazne osobie korzystającej z telefonu komórkowego. Zatem, jak byśmy tego nie starali się analizować, dostęp do Internetu będzie się tylko zwiększał, przez co marketing internetowy będzie coraz silniejszym narzędziem wykorzystywanym przez firmy. Poniżej przedstawiam procentowy wykres najskuteczniejszych form marketingu wykorzystywanych przez Polaków w roku 2008.

Źródło: Badanie polskich sklepów internetowych, Internet Standard PBI, czerwiec 2009r.
Formy marketingu z jakich korzystały we wskazanym roku polskie sklepy internetowe to niezmiennie od dwóch lat przede wszystkim: pozycjonowanie stron internetowych, natomiast drugie miejsce, również niezmiennie, należy do porównywarek cenowych.
Reasumując, "kryzys" nie ma bezpośredniego wpływu na biznes internetowy i sam Internet. Dotyczy on gospodarki, która w bezpośrednim czy też pośrednim stopniu miała wpływ na jego rozwój. Internet nadaje nowy wyraz i otwiera nowy rozdział w biznesie. Na koniec pozwolę sobie przytoczyć słowa Filipa Kotlera:
"Internet wykreuje nowych zwycięzców i pogrzebie maruderów".
Zespół Maipa.pl
powrót